poniedziałek, 11 stycznia 2016

Od chłodu serca, wybaw nas Panie

Cześć Człowieku!
Już od jakiegoś czasu przymierzam się do napisania tego posta. Wiesz?
Miałam już wiele okazji, wiele sytuacji, które były bodźcem, do powiedzenia tego
co mi leży na sercu, po ich przeżyciu.
Dzisiaj w końcu się zebrałam.
W każdym razie tak myślę.

Może najpierw opowiem co się dzisiaj wydarzyło.
Pewnie znowu cały post będzie chaotyczny, ale musisz mi to wybaczyć.
Jak zawsze wracałam do domu pociągiem.
Na stacji miał czekać na mnie tata. 

Gdy wychodziłam z przedziału na ten "korytarzyk" czy jak to się tam nazywa,
zobaczyłam konduktora wraz jakąś starszą panią. Jak się później okazało, konduktor pomagał tej pani wysiąść z pociągu. Pani chodziła z kulą.
Czekałam cierpliwie, a gdy kobiecie udało się już wygramolić z pociągu po prostu wyszłam i szybki krokiem doszłam do przejścia.
Coś kazało mi się zatrzymać.

"Stój! Odwróć się i spójrz... idź tam..."

Odwróciłam się. Pierwszy raz zastanawiałam się nad tym czy podejść kogoś tak krótko.
W końcu mi się udało. Zawsze moje zastanawianie kończyło się na tym, że albo ten ktoś dawał sobie rade sam, albo ktoś inny mu pomógł.

"Pomóc Pani?"

W końcu zobaczyłam jej twarz.
Kobieta miała przemiłą, całą rozpromienioną twarz.

"Ojeju... dziękuje, dam sobie radę.
W pociągu byli wszyscy tacy mili i pomocni.
Nie wiem dlaczego mówią, że
młodzież jest taka zła..."

Szłyśmy tak przez chwilę razem, nie wiem dlaczego po prostu sobie nie poszłam jak kobieta podziękowała i powiedziała, że da sobie radę. Przeszłyśmy przez tory.

Kobieta zaczęła opowiadać o sobie.
Pochodzi z Warszawy i przyjechała aby załatwić resztę spraw związanych z mieszkaniem i mężem, który zmarł rok temu. Mieszkanie, rzeczy, palto w walizce...

Poprosiła mnie abym sprawdziła jej pociąg do Torunia.
Jeżeli dobrze myślę, spotkam ją jutro na dworcu.

Jako, że tata jeszcze po mnie nie przyjechał, szłam dalej z tą panią. Rozmawiałyśmy. O wszystkim.
Dlaczego? Nie wiem. Nie mam pojęcia. Po prostu.
Szłam z tą panią aż do momentu kiedy nie zauważyłam, że mój tata nadjeżdża.

Na do widzenia życzyłam jej bezpiecznego spacerku, 
wszystkiego dobrego i miłego dnia.


Chcesz znać jakąś inną sytuacje?
Od pewnego czasu jeżdżę na warsztaty do Bydgoszczy. Mówiłam o tym jakiś czas temu.

Pierwszą sytuacją jaka mnie spotkała była kobieta w MC.
Gdy siedziałam sobie spokojnie i piłam ohydną latte podeszła do mnie kobieta i poprosiła o pieniądze na - jeżeli dobrze pamiętam - masło do chleba "bo jestem głodna".
Raczej zakładam, że prosiła o pieniądze gdyż mówiła niewyraźnie a ja byłam myślami bujałam w obłokach. Zaproponowałam jej kanapkę. Przyjęła ją i poszła żebrać dalej.
Nie wiedziałam co myśleć... czułam się zagubiona, ale i jednocześnie szczęśliwa.
Pomogłam komuś.

Ostatnia sytuacja? Jaka przychodzi mi do głowy...tak?
Hm... to znowu miało miejsce w Bydgoszczy.
Żwawym marszem wracałam z warsztatów kiedy jakiś bidulek siedzący na ławce.

 - Przepraszam, ma pani coś do jedzenia.
- Przykro mi nie mam - wymamrotałam i poszłam dalej

"STÓJ! JEŻELI TERAZ NIE WRÓCISZ, 
TO NIE DA CI SPOKOJU"

- Słucham?
- Czy kupiłaby mi pani coś w sklepie
- Och... przykro mi nie mam pieniędzy - skłamałam - a może chciałby pan kanapkę?
- Oj, nie
- Ale na pewno?
- A pani co będzie jeść?
- Ja wracam do domu, dam sobie rade.
- *mruczy coś* ech.. dziękuje, może ktoś inny coś mi kupi
- Do widzenia, powodzenia.

Odeszłam i miałam spokój.

Czy wiesz o co chodzi mi w tym poście?
O nic wielkiego.
O drobne rzeczy.
O rzeczy, które w jakiś sposób mogą komuś pomóc.
Wywołać uśmiech na jego, jej twarzy.
Cokolwiek.

Nie zastanawiaj się.
Tylko działaj.

Co z tego, że ktoś może odrzucić twoją pomoc.
TY SPRÓBOWAŁEŚ CZŁOWIEKU!

To jest ważne.
A ty podasz komuś swoją dłoń?


8 komentarzy:

  1. Szkoda, że tak mało ludzi pomaga.. Ogólnie szkoda mi tych co muszą żebrać. Chciałabym kiedyś coś zrobić jak Wardęga i porozdawać ciepłą zupe koce itp. ;/
    tonaszhoryzont.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Myślę, że powinnaś przeczytać książkę Alberta Espinosa "Świat na żółto". Ta pani z dworca mogła być twoim Żółtym :) Jednym z 23 Żółtych...
    Ps. Zapraszam:
    http://nackany-zeszycik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz odwiedzam bloga i jestem naprawdę miło zaskoczona ^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę mądry post :) :*
    zapiski-nastolatki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzisz? Jesteś dobrym człowiekiem. :)
    Pozdrawiam!

    zakuta-lancuchami-wspomnien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam ten post, a w tle leciała muzyka, którą masz na blogu. Świetnie to ze sobą komponowało. Pierwsza sytuacja szczególnie jakoś mi się spodobała. Pomagać innym niby coś tak prostego, a czasami o tym zapominamy. Pomyśleć, że ludzie na świecie naprawdę nie mają pieniędzy, żeby kupić sobie coś do jedzenia, straszne. W każdym razie, genialny post z przesłaniem. :)
    Arleta

    OdpowiedzUsuń

♥ Ile od siebie dajesz, tyle dostaniesz ฅ/ᐠ。ᆽ。ᐟ \ ♥

( ͡° ʖ̯ ͡°) - skopiuj w razie potrzeby!
( ͡° ͜ʖ ͡°) - skopiuj w razie potrzeby!