czwartek, 20 października 2016

Snowflake


Wracam do domu.
Mężczyzna, którego prawdopodobieństwo dołączenia do mojej rodziny jest bardzo wysokie, zaparkował swojego Forda na pierwszym wolnym miejscu jakie ukazało się naszym oczom. Dwie, trzy minuty i jesteśmy w budynku dworca.
Wysiadamy. Coś do mnie mówi:
     - Zapnij się, żebyś nie była czasem chora, bo co powie twoja mama?
     - Pewnie coś w stylu "czemu się nie ubrałaś?" - wzruszam ramionami.
Nie usłyszał.
Kiedy w końcu wygramoliłam się z przedniego siedzenia, wraz z zapakowaną jak na wojnę torebką, powtórzyłam moją odpowiedź, tym razem wymuszając na swojej twarzy jeszcze cieplejszy uśmiech.
     - Mama pewnie powie coś w stylu "CZEMU SIĘ NIE UBRAŁAŚ?" - rzuciłam okiem na tylnie siedzenie, w poszukiwaniu mojej torby. Nie było jej tam. Podeszłam do bagażnika.
     - Jasne, pewnie powiesz, że po prostu było u nas zimno - powiedział śmiejąc się.
Bo było - pomyślałam. Drzwi bagażnika otworzyły się powolnie, ospale, jakby chciały a nie mogły.
Czarna torba ujrzała światło dzienne. Czarna torba pełna najbardziej kobiecych i seksownych ubrań jakie są na świecie. Przecież każdy mężczyzna marzy o swojej królowej w koszulce Warhammer 40.000 i starych spodniach dresowych, no bo kogo jeszcze podniecają koronki...
Chciałabym koszulkę z Warcrafta.
    Kawałek idziemy drogą, potem przechodzimy na wąski chodniczek ułożony z małych kwadratowych kostek. Wewnętrzne dziecko wyrywa się ze mnie, żeby chociaż przez chwilę pounikać stawania na krawędziach. Szybko i skutecznie zniechęcam je wyimaginowanym pstryczkiem w ucho.
Poruszam temat zmniejszonej wagi mojej torby o książki przygotowujące do matury.
Już kończę zdanie i momentalnie uderza mnie co właśnie zrobiłam. Zdaję sobie z tego sprawę. 
Boże... jeżeli jesteś gdzieś tam i mnie słyszysz to błagam, niech on nie zaczyna tego tematu, powstrzymaj go - w myślach upadam na kolana i bije głową w ziemie.
     - [...] nie wiem z czego wy będziecie kiedyś żyć. Jedno i drugie chorowite, trzeba płacić za leki a przecież trzeba jeszcze coś jeść, no nie? - mówi z rozbawieniem.
Nie jest mi do śmiechu... a i dzięki ci Boże, że zawszę mogę na ciebie liczyć, serio... super jesteś - myślę wznosząc oczy ku górze - Umie Pan dobić, oj umie. Zapomniał o rachunkach...
     Milczę jak zwykle, chociaż okropecznie korci mnie, żeby coś powiedzieć, ale dobrze wiem, że to i tak nie mam sensu, że nic by to nie dało. Jeżeli nie powiedziałabym czegoś co byłoby związane ze studiowaniem prawa, medycyny, weterynarii lub innych kierunków, które przynosiły by kokosy... 
Moje plany to nic...
Moje plany nie mają znaczenia...
Bo nie będę kimś...
Bo nie będę bogata...
Bo nie będę mogła sobie pozwolić na kupowanie durnych szminek za stówę raz w tygodniu, miesiącu...
Bo nie będę mogła...
     Idę dalej w milczeniu. Ja milczę, on mówi.
Wchodzimy do budynku dworca. Swoją droga, podobno jest to najładniejszy dworzec w Polsce. Podobno.
Kupuję bilet, płacę i momentalnie żałuję, że teleportacja nie została jeszcze wynaleziona. Rozszczepianie się na atomy mogłoby być całkiem przyjemne. A co jeżeli nie?
     Podchodzę do mężczyzny w grafitowym sweterku, dowiaduję się mój pociąg jest opóźniony o calusieńkie pół godziny. KURWA MAĆ, tego potrzebowałam, zawsze to samo - pomyślałam.
Idziemy do poczekalni, siedzimy, po chwili się przesiadamy, bo Pan stwierdza, że coś jest zbyt brudne, mimo, że dotykają tego tylko jego buty.
Ale Pan na wszystko marudzi - pomyślałam i przewróciłam oczami w momencie, kiedy ten niegrzeczny czyn był już poza zasięgiem oczu adresata.
     Po dłuższej chwili milczenia, błądzenia wzrokiem po całym pomieszczeniu i automatach z napojami i batonikami, przed moim nosem pojawia się telefon z zdjęciem małego słodkiego chłopca w kapeluszu. Patrzę na to zdjęcie, uśmiecham się. Osiem, dziewięć? - zastanawiam się nad wiekiem chłopca. Właściciel telefonu teraz sam patrzy na zdjęcie... jakby z czułością, smutkiem, jakby z tęsknotą za czymś co utracił.
     - Taki kochany dzieciak był - pokręcił głową.
Nadal jest, tylko ni cholery nie potraficie się dogadać - pomyślałam wciąż się uśmiechając. Po upewnieniu się, że już żadne słowa nie zostaną do mnie skierowane, wróciłam do odpisywania ludziom, których rano zaczepiłam.

10:26
Pociąg do Zielonej Góry wjedzie na peron nr 2.

Zbieramy się. Peron drugi, wagon dziesiąty, miejsce dziewięćdziesiąte ósme. A ja wciąż myślę o tym co powiedział mi ten człowiek, zamiast mieć to gdzieś i po prostu robić swoje.
Jak będę żyć?
Będę żyć?
Będę mieć motywację i chęci by żyć.
     Jestem w technikum usług kosmetycznych. Jeżeli je ukończę, będę mogła być kosmetyczką, będę słuchać biadolenia kobiet o jakiś bzdetach, o których sama pewnie też normalnie mówię z przejęciem, ale w tym momencie będą wydawać mi się nad wymiar irytujące. I to wszystko za marne grosze, które przeznaczę na swoje potrzeby, książki, gry, kosmetyki, na dalszą edukację, na cokolwiek, żeby tylko odciążyć rodziców od mojej osoby.
Niby z pieniędzmi nie jest krucho, ale i tak czuję się jak jebany pasożyt.
Za dużo chce, za mało daje.
Za dużo mówię, za mało robię.
    Technik usług kosmetycznych, wizaż i stylizacja, charakteryzacja, technik informatyk, grafika komputerowa, fotografia, technik weterynarii...  jakieś studia. I ja naprawdę wierzę, że to mi się uda? Znajdę pracę?
Będę mieć wystarczająco pieniędzy? Starczy mi na leki, na rachunki, na przyjemności? Będę robić to co lubię? Znajdę swoje miejsce? Będę szczęśliwa? Nie strzele sobie w łeb przy najbliższej okazji?

Pada.
Znowu pada.
Kropelki deszczu ścigają się ze sobą na szybie pędzącego pociągu.

"When I wake up, I'm afraid
Somebody else might take my place
When I wake up, I'm afraid
Somebody else might take my place
When I wake up, I'm afraid
Somebody else might take my place
When I wake up, I'm afraid
Somebody else might end up being me

     Niedługo zobaczę mamę, zobaczę tatę. Przywitam się z moim zwierzyńcem. 
Kot i tak pewnie będzie miał mnie w swojej spasłej dupie...
Pies pokręci się trochę w swoim dziwnym psim tańcu...
Jaszczurki odwrócą swoje głowy w moją stronę gdy wejdę do pokoju i nic poza tym...
Szczur będzie wyczekiwał jakiegoś smakołyka i poliże mnie po ręce...
Rozpakuję się, usiądę, w końcu napiję się dobrej kawy...
I dalej będę udawać, że wszystko jest dobrze, że wszystko mam pod kontrolą.
     Życie z "będzie dobrze" na języku i "wszystko jest popierdolone", "nie chce mi się żyć", w głowie,
nie jest takie łatwe.
Oczywiście zachowuję się tak jakbym, była jedyna na świecie, która tak egzystuje.
Tak Xymeno, myśl sobie dalej, że jesteś tym wyjątkowym pierdolonym płatkiem śniegu.
Nie jesteś.


21 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy wpis.

    Zapraszam-Mój blog
    Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla niektórych ludzi wszystko jest "ciekawe" bez uzasadnienia ;)

      Usuń
    2. Zawsze coś się znajdzie, nawet coś absurdalnie błahego :P

      Usuń
    3. Również uważam, że bardzo ciekawy wpis XD

      Usuń
  2. Nie ty jedna boisz się przyszłości.
    Ja jeszcze tego tak mocno nie odczuwam,do matury i dorosłego życia daleko...
    Całkiem niedawno słuchałam mojej bardzo bliskiej znajomej. Ma te same myśli.
    Wszystko to samo,jak to jest ,że człeczek boi sobie,że sobie nie poradzi,że jego życie będzie do dupy... I co zostaję? Wierzyć ,że się uda i dawać z siebie wszystko.Samo się nie zrobi.
    Jesteś silna.Wszystko przeskoczysz.
    Lubię Neighbourhood, mają ładne piosenki...Ta jest moją ulubioną.
    "When I wake up, I'm afraid
    Somebody else might end up being me"
    ...
    luna-in-the-mira.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podoba! Miłego weekendu!

    Promuję blogi!
    Ps. spośród osób, które skomentują mój post post wylosuję 10 i wypromuję w nowym poście :)
    http://www.sandrakopko.com/2016/08/warsaw-lala_17.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest 46 komentarzy na ten moment bez mojego... nie wiem co można napisać zniewalającego pod kilkoma podobnymi do siebie zdjęciami...

      Ale fejm się musi zgadzać, także sprzedaję moja dusze...
      UPS
      nie mam co sprzedawac XDD

      Usuń
  4. Nie bój nic, tylko lorda stać na Forda, jesteś uratowana! ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem... ja bym powiedziała, że raczej zgubiona...

      Usuń
  5. Każdy jest w pewnym sensie płatkiem śniegu. Tylko jedni mają więcej szczęścia i lądują na dachu... a inni w kałuży.
    A przyszłość? Przyjdzie- tak, przyjdzie na pewno. Może nie będzie kolorowa, ale po niej przyjdzie kolejna przyszłość. zawsze jest jutro i wystarczy trochę docenić dziś, a zobaczysz że jutro wcale nie rysuje się tak źle! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby to takie proste było, żeby docenić to DZIŚ ;-;

      Usuń
  6. Love the style of your blog!
    I`m following ur blog with a great pleasure via GFC
    Please join me
    Sunny Eri: beauty experience

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dziś cie kocham ok. To tyle, ide czytać reszte :)
    Sannness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że włączyłam ,,Afraid''(bardzo lubię tę piosenkę, także miałam banana na twarzy, gdy ją zobaczyłam tutaj :D) przed przeczytaniem tego wpisu, jakoś tak, nabrało dodatkowego klimatu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham Cię za dodanie tej piosenki do wpisu. Usłyszałam ją kiedyś w sklepie, a nie mogłam znaleźć tytułu, teraz kiedy go znam, mogę jej w kółko słuchać :D A wpis jak najbardziej ciekawy ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne przrmyślenia, z którymi nie da się nie zgodzić.

    "http://sharpeee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Powiem tak ja przeżywałam to samo co ty. (jeżeli dobrze rozumiem, to za pomocą tej krótkiej historii, nakreśliłaś swoją sytuację) Mój tata posiada własną firmę i nie ukrywam, że zarabia sporo pieniędzy. Od zawsze mi powtarzał, żebym poszła na coś co jest dobrze opłacalne i żebym się przy tym nie narobiła. Pchał mnie wszędzie tam, gdzie on ma kontakty. I koniec końców poszłam na fizjoterapię dlatego, że chciałam. Na początku tata powiedział mi "popełniasz najgorszą decyzję w swoim życiu". Dla osoby, która idzie w nieznane, chce się sprawdzić, usłyszeć takie słowa to porażka. Nie czułam tego wsparcia z jego strony. Ale na szczęście już jest lepiej. Mam nadzieję, że teraz jako studentka dam rade dojść do końca tych studiów, bo czuję, że to jest to co chciałabym robić w życiu :)
    Pozdrawiam, Ev.

    OdpowiedzUsuń

♥ Ile od siebie dajesz, tyle dostaniesz ฅ/ᐠ。ᆽ。ᐟ \ ♥

( ͡° ʖ̯ ͡°) - skopiuj w razie potrzeby!
( ͡° ͜ʖ ͡°) - skopiuj w razie potrzeby!